Sprawy frankowe

Jak działamy

Kancelaria oferuje kompleksową obsługę prawną sporów wynikających z umów kredytu walutowego. Współpracując z nami mogą Państwo liczyć na profesjonalną ocenę prawną i rzetelną poradę dotyczącą możliwości kwestionowania umowy kredytowej przed Sądem, a także ewentualnych skutków jej podważenia. Ocenimy możliwości negocjacyjne i procesowe oraz zaproponujemy optymalne rozwiązania uwzględniające sytuację Klienta. Zapewniamy indywidualne podejście do każdej sprawy i rzetelną informację o istniejących opcjach prawnych. Gwarantujemy zaangażowanie w sprawne przeprowadzenie postępowania sądowego. Analizy wysokości roszczeń dokonujemy we współpracy z analitykiem finansowym.
Co robimy
W ramach powierzonej Kancelarii do prowadzenia sprawy tzw. frankowej:
  • dokonamy bezpłatnie wstępnej analizy Twojej umowy kredytu i ocenimy jej potencjalne skutki prawne, w szczególności w zakresie istnienia podstaw do „odfrankowienia” kredytu lub stwierdzenia nieważności umowy
  • udzielimy profesjonalnej porady prawnej, podczas której przedstawimy możliwe strategie działania uwzględniające indywidualną sytuację Klienta oraz analizę szans procesowych
  • rzetelnie wyjaśnimy możliwe skutki prawne i finansowe dostępnych opcji, w tym w zakresie kosztów sądowego dochodzenia roszczeń
  • przeprowadzimy ewentualne negocjacje lub/i sformułujemy roszczenia najbardziej dostosowane do potrzeb ivinteresów Klienta, a następnie zainicjujemy i poprowadzimy postępowanie sądowe
  • rzetelnie i na bieżąco poinformujemy o postępach w sprawie, udzielimy koniecznych informacji i wyjaśnień
Na co jeszcze możesz liczyć
W konsekwencji przeprowadzonej przez Kancelarię sprawy frankowej, możesz liczyć na:
  • stwierdzenie nieważności umowy kredytowej, a co za tym idzie – wzajemny zwrot świadczeń pomiędzy Tobą a bankiem
  • „odfrankowienie” kredytu, co w konsekwencji oznacza odzyskanie nadpłaconych rat (w wysokości do około 30 procent), wynikających z różnic kursowych
  • odzyskanie ubezpieczenia niskiego wkładu własnego
  • redukcję długu, w tym zarówno kredytu, jak i rat

Często zadawane pytania

Według szacunkowych danych w Polsce w latach 2005-2010 udzielono około 900 tysięcy kredytów frankowych, w tym w latach 2006-2008 banki udzieliły około 500 tysięcy kredytów objętych ryzykiem walutowym. Obecnie prawie co piąty (19,6 %) czynny kredyt mieszkaniowy jest nominowany we franku. Liczba wszystkich kredytów posiadanych przez frankowiczów wynosi 1,7 mln, co stanowi 6,2 % kredytów obsługiwanych przez wszystkich Polaków łącznie. Atrakcyjność kredytów frankowych wynikała przede wszystkim z niskiego kursu franka szwajcarskiego oraz niższego oprocentowania kredytu (wynikającego z zastosowania zagranicznej stopy bankowej LIBOR niższej o kilka punktów procentowych niż WIBOR), wynoszącego w 2008 r. średnio 4,5 %, podczas gdy oprocentowanie kredytów złotówkowych wynosiło około 8 %. Miało to bezpośrednie przełożenie na niższe miesięczne obciążenie ratami kredytowymi. Kurs walutowy nie wydawał się problematyczny, gdyż raporty analityków przewidywały raczej zgodnie systematyczne umacnianie się złotówki względem franka szwajcarskiego, głównie za sprawą przystąpienia Polski do struktur UE oraz przewidywanego wejścia do strefy EURO. W rezultacie w 2008 r. aż 75 % spośród 192 tysięcy kredytów mieszkaniowych udzielono we franku szwajcarskim. Również z perspektywy banków umowy we franku były korzystne. Banki bowiem pożyczały franki na rynkach finansowych po kursie niższym niż stosowany następnie do przeliczenia wypłacanych kredytów.
W kredycie denominowanym lub indeksowanym do waluty obcej dochodzi do przeliczenia z waluty obcej na złotówki i odwrotnie. W kredycie walutowym do takiego przeliczenia nie dochodzi. Zarówno wyrażenie kwoty kredytu (zobowiązania), jak jego wypłata następuje w walucie obcej. W takiej walucie dokonywana jest też spłata kredytu.
Spread walutowy to różnica między kursem kupna i kursem sprzedaży waluty. Mechanizm wykorzystujący zjawisko spreadu stosowany był przez banki w umowach kredytu i prowadził w istocie do tzw. podwójnej indeksacji, poprzez stosowanie innego kursu do przeliczania kwoty i salda kredytu (kursu kupna), a innego do przeliczenia raty kredytowej (kursu sprzedaży), co doprowadziło do dodatkowych kosztów po stronie kredytobiorców i dodatkowego zysku po stronie banków.
Praktyka pokazuje, że w przypadku kredytów denominowanych częściej formułowany jest zarzut nieważności umowy. Przemawia za tym fakt, że w przypadku tych umów nie można ustalić kwoty udzielonego kredytu, czyli świadczenia głównego banku. Jeżeli bowiem kredyt udzielony był np. na kwotę stanowiącą równowartość 100.000 franków, a z umowy wyeliminuje się niedozwoloną klauzulę waloryzacyjną, brak jest miernika waloryzacji (tj. kursu waluty obcej), po jakim powinno nastąpić przeliczenie tej kwoty na złotówki W obu jednak przypadkach ocena prawna obejmuje podobne kwestie, takie jak dochowanie przez bank obowiązku informacyjnego, czy abuzywny charakter klauzul umownych, zaś w ocenie Biura Analiz SN nie ma zasadniczej różnicy w sytuacji prawnej kredytobiorców ob rodzajów kredytów.
Tego rodzaju umowom stawiane są najczęściej dwa rodzaje zarzutów, którym podporządkowana jest argumentacja kredytobiorcy i zakres formułowanych roszczeń. Pierwszy opiera się na twierdzeniu o abuzywnym (niedozwolonym) charakterze klauzul (postanowień) umownych, które to klauzule kształtują prawa i obowiązki kredytobiorcy w sposób nieuczciwy – sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy. Możliwość uznania postanowień za niedozwolone nie dotyczy jednak postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Klauzule uznane za niedozwolone nie wiążą konsumenta, a sąd ocenia, czy po ich wyeliminowaniu umowa może obowiązywać w dalszym ciągu. Istnieje także możliwość kwestionowania ważności całej umowy kredytu, chociaż przyczyny i podstawy stwierdzenia nieważności mogą być różnorakie. Ocena taka może być konsekwencją wyeliminowania z umowy klauzul abuzywnych bez których – w ocenie sądu – umowa nie może dalej obowiązywać; nieważność może być też konsekwencją uznania umowy za sprzeczną z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Konsekwencją stwierdzenia nieważności całej umowy jest obowiązek zwrotu przez strony umowy tego, co w jej wykonaniu wzajemnie sobie świadczyły. Bank powinien więc zwrócić kredytobiorcy wszystkie otrzymane od niego wpłaty, zaś kredytobiorca powinien zwrócić na rzecz banku środki, które uzyskał tytułem udzielonego kredytu. Strony mogą także dokonać wzajemnej kompensaty świadczeń.
Postanowienia umowne powinny być jasne i  zrozumiałe dla kredytobiorcy, który powinien uzyskać wszelkie informacje potrzebne do wyjaśnienia wątpliwości dotyczących w szczególności wielkości zadłużenia, wysokości rat, odsetek i prowizji, a także ryzyka kursowego. Każde postanowienie umowne skonstruowane w sposób niejasny czy nieuczciwy lub niezrozumiały dla klienta, kształtujące prawa i obowiązki kredytobiorcy w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, a także naruszający jego interesy stanowi klauzulę niedozwoloną. Znaczenie tych postanowień jest jednak różne i zależy od przedmiotu danego zapisu umownego. Najpoważniejsze skutki dla ważności umowy kredytu mają najczęściej nieuczciwe postanowienia indeksacyjne (waloryzacyjne). O ich abuzywności można mówić np. wówczas, gdy umowa nie określa w sposób czytelny zasad przeliczania kredytu i poszczególnych rat, np. nie precyzuje sposobu ustalania kursu przeliczeniowego lub pozostawia go do swobodnej, niepoddającej się kontroli decyzji banku odsyłając w tym zakresie jedynie do wewnętrznych tabel kursowych banku. Najczęstszym skutkiem wyeliminowania niedozwolonych klauzul przeliczeniowych jest tzw. „odfrankowienie kredytu” polegające na przyjęciu, że umowa kredytu od początku obowiązywania była umową kredytową zawartą w złotych polskich, a kredyt nie podlega przeliczeniu na walutę obcą. W pozostałym zakresie umowa obowiązuje więc dalej na zasadach w niej przewidzianych, w tym przy zastosowaniu wskazanego w niej oprocentowania (obejmującego najczęściej stawkę LIBOR plus marżę). W takiej sytuacji bank jest zobowiązany do zwrotu na rzecz kredytobiorcy kwoty nadpłaconych rat wynikających z zastosowania klauzul przeliczeniowych. Jeżeli kredyt nie został jeszcze spłacony możliwym rozwiązaniem jest zaliczenie tej kwoty przez bank na poczet pozostającego do zapłaty zadłużenia kredytowego. Poza klauzulami indeksacyjnymi w umowie kredytu mogą wystąpić też inne niedozwolone postanowienia, np. dotyczące zmiennego oprocentowania opartego na nieobiektywnych wskaźnikach (np. rentowności bonów skarbowych lub obligacji Skarbu Państwa), dodatkowego zabezpieczenia kredytu uzależnionego od niejasno wskazanych zmian w sytuacji majątkowej kredytobiorcy, ubezpieczenia niskiego wkładu własnego lub ubezpieczenia na okres przejściowy, tj. do czasu przedłożenia w banku odpisu księgi wieczystej nieruchomości potwierdzającego prawomocny wpis hipoteki, czy wyłączające możliwość odzyskania części kosztów kredytu w razie wcześniejszej spłaty. Także i w tym wypadku formułowane są roszczenia o zwrot nienależnych świadczeń.
Nie istnieje zamknięty katalog takich postanowień. Poza przykładowymi postanowieniami niedozwolonymi wymienionymi w Kodeksie cywilnym istnieją postanowienia umowne uznane za niedozwolone przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów lub Prezesa UOKiK w ramach tzw. kontroli abstrakcyjnej. Taki niedozwolony wzorzec umowy nie może być wykorzystywany przez przedsiębiorcę w stosunku do żadnego konsumenta.
Tak. Należy przy tym pamiętać, że o terminie przedawnienia roszczeń kredytobiorcy decyduje nie sama data zawarcia umowy kredytowej, lecz chwila zapłaty poszczególnych świadczeń na rzecz banku; każda nadpłacona rata przedawnia się osobno. Jeżeli umowa kredytu została zawarta i płatności dokonane w jej wykonaniu zostały uiszczone przed dniem 9 lipca 2018 r. (jest to data wejścia w życie ustawy skracającej ogólny termin przedawnienia roszczeń z dziesięciu do sześciu lat), a więc jeżeli roszczenia kredytobiorcy powstały przed tą datą, wówczas ulegają one przedawnieniu z upływem dziesięciu lat od dnia uiszczenia należności wynikających z umowy (odrębnie w stosunku do poszczególnych rat kredytu). Roszczenia banku przeciwko konsumentowi przedawniają się natomiast po upływie trzech lat od dnia wypłacenia środków kredytobiorcy. Należy jednak pamiętać, że w obecnym stanie prawnym sąd może nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko kredytobiorcy, jeżeli wymagają tego względy słuszności. Roszczenie o stwierdzenie nieważności umowy kredytu oraz o stwierdzenie abuzywnego charakteru postanowień umownych nie ulega przedawnieniu.
Taka prawna możliwość istnieje przy założeniu, że bank uwzględni reklamację kredytobiorcy lub zgodzi się na zawarcie ugody (w tym w postępowaniu mediacyjnym).
Postępowanie sądowe – m. in. z uwagi na obłożenie sądów sprawami, brak jednolitego orzecznictwa i czasochłonne czynności procesowe, w tym np. przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego – może trwać w pierwszej instancji 2-3 lata lub nawet dłużej. Uwzględnić należy także postępowanie apelacyjne trwające około jednego roku, którego – jak pokazuje praktyka – nie sposób uniknąć, jeżeli wyrok choćby w części uwzględnia roszczenia kredytobiorców.
W każdej sprawie, w której kredytobiorca decyduje się na wytoczenie powództwa przeciwko bankowi, jest on zobligowany do uiszczenia opłaty sądowej od pozwu w wysokości 1.000 złotych oraz opłaty skarbowej od pełnomocnictwa procesowego udzielonego adwokatowi lub radcy prawnemu w wysokości 17 złotych. W razie dopuszczenia dowodu z opinii biegłego na wniosek powoda musi on także pokryć koszty przeprowadzenia tego dowodu. Zaliczka na ten cel pobierana jest w różnej wysokości (m. in. w zależności od zakresu opinii) i może wynosić 2-3 tys. złotych. Od kosztów sądowych obejmujących m. in. opłatę od pozwu i wydatki na poczet dowodu z opinii biegłego kredytobiorca może zostać zwolniony postanowieniem sądu, jeżeli złoży oświadczenie, że nie jest w stanie ich ponieść bez uszczerbku w koniecznym utrzymaniu siebie lub rodziny. Koszty procesu poniesione przez stronę są jej zwracane w razie wygrania sprawy w wyroku kończącym postępowanie w instancji.
Tak. Całkowita spłata kredytu nie stoi na przeszkodzie dochodzeniu roszczeń wynikających z nieważności umowy lub abuzywności klauzul umownych. Należy jednak pamiętać o ograniczeniach czasowych w dochodzeniu roszczeń wynikających z upływu terminu przedawnienia.
Już wcześniej TSUE wypowiadał się niejednokrotnie w przedmiocie ochrony konsumentów w ramach umów kredytu indeksowanego lub denominowanego do waluty obcej. Dotychczasowe orzeczenia TSUE mają tak samo duże znaczenie w kontekście interpretacji prawa unijnego. Ich pomijanie w orzecznictwie sądów polskich jest więc nieuprawnione i niezrozumiałe. Wyrok w sprawie C-260/18 jest zaś o tyle istotny, że dokonana w nim wykładnia prawa unijnego uwzględnia polskie realia prawne; co ważne nie spowodowały one żadnego odejścia od dotychczasowej prokonsumenckiej wykładni. W wyroku z dnia 3 października 2019 r. Trybunał uznał, że klauzule waloryzacyjne oraz postanowienia dotyczące ryzyka wymiany określają główny przedmiot umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej, w związku z czym uznanie ich za abuzywne sprawia, że możliwość utrzymania umowy w mocy jest co najmniej wątpliwa. Trybunał nie znalazł w przepisach ogólnych polskiego prawa uregulowań, którymi można byłoby zastąpić nieuczciwe warunki umowy dotyczące przeliczania kredytu na walutę obcą. Oznacza to, że sąd nie może ingerować w treść umowy kredytowej zastępując nieuczciwe postanowienia indeksacyjne innymi uregulowaniami, które uznaje za „sprawiedliwe”, w tym np. nee może przyjąć, że w miejsce tabel kursowych banku stosować należy średni kurs NBP. W tej kwestii TSUE wskazał, że unieważnienie spornych klauzul prowadzić powinno do zniesienia mechanizmu indeksacji oraz różnic kursowych, a także do zaniknięcia ryzyka kursowego. Trybunał podkreślił, że to do sądu krajowego należy też ocena czy umowa kredytu zawierająca nieuczciwe warunki dotyczące klauzul przeliczeniowych może zostać utrzymana w mocy po usunięciu z niej mechanizmu indeksacji, czy też możliwe będzie stwierdzenie jej nieważności, przy czym – przy uwzględnieniu polskich uregulowań prawnych – TSUE uznał, że obiektywna możliwość utrzymania przedmiotowej umowy po usunięciu spornych postanowień jest co najmniej niepewna. Trybunał wskazał też, że w przypadku uznania przez sąd krajowy, że utrzymanie umowy w mocy bez tych niedozwolonych klauzul jest niemożliwe, prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów. Wyraźnie przy tym podkreślono, że decydująca dla oceny skutków zastosowania niedozwolonej klauzuli przeliczeniowej nie może być sytuacja tylko jednej strony, a w szczególności brak ekonomicznego sensu – z punktu widzenia interesów Banków – utrzymywania umowy bez mechanizmu indeksacji, ale z oprocentowaniem opartym o wskaźnik LIBOR. Wreszcie, co ma doniosłe znaczenie w sporach konsumentów z bankami, jeżeli kredytobiorca, a więc słabsza strona umowy, żąda uznania umowy za nieważną sąd nie może – wbrew jego woli – chronić umowy przez upadkiem z tą argumentacją, że upadek umowy będzie dla konsumenta niekorzystny. W konsekwencji dyskusja na temat istnienia przepisów prawa krajowego o charakterze dyspozytywnym zdolnych do zastąpienia nieuczciwych warunków umowy o kredyt – o ile w ogóle możliwa – powinna być ograniczona do przypadków, w których kredytobiorca wyraża wolę utrzymania umowy.
Wyrok TSUE ma znacznie nie tylko w tej konkretnej sprawie, w której sąd krajowy zwrócił się z  pytaniem prawnym (w tej sprawie sąd krajowy jest związany orzeczeniem TSUE), ale również w innych sprawach rozstrzyganych przez sądy, w których zastosowanie mają przepisy prawa UE interpretowane w tym orzeczeniu (w tym przypadku jest to dyrektywa 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich). Innymi słowy nie tylko sąd, który zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym, ale też inne sądy rozpatrujące podobne sprawy i mające obowiązek ocenić je w świetle tego samego prawa UE, związane są wykładnią przepisów unijnych dokonaną w wyroku TSUE. Nie oznacza to jednak, że w każdej „sprawie frankowej” dojdzie do wydania takiego samego rozstrzygnięcia. Każdorazowo sąd ma obowiązek stwierdzić w odniesieniu do postanowień konkretnej umowy, czy zawiera ona zapisy abuzywne, a jeżeli tak, czy po ich wyeliminowaniu umowa może obowiązywać w dalszym ciągu. Innymi słowy w każdej sprawie sąd dokonuje własnych ustaleń faktycznych, które nie muszą uzasadniać przekonania o niedozwolonym charakterze klauzul umownych.
Możliwość taka jest krytycznie oceniana. Podstaw prawnych do formułowania takich roszczeń nie widzi tez Prezes UOKiK, który w stanowisku do wyroku TSUE z dnia 3 października 2019 r. w sprawie C-260/18 stwierdził, że to przedsiębiorca (bank) odpowiada za negatywne konsekwencje swojego działania polegającego na stosowaniu niedozwolonych klauzul umownych, które stały się przyczyną nieważności kontraktu. Konsument nie uzyskuje więc korzyści w naturze, a zasądzenie na jego rzecz zwrotu wpłaconych do banku kwot jest konsekwencją działania mechanizmów przywracających równość pomiędzy stronami. Prezes UOKiK podkreślił, że takie roszczenia byłyby też niezgodne z Dyrektywą 93/13/EWG, której celem jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony konsumentów.

Sprawdź, czy Twoja sprawa jest obsługiwana przez naszą Kancelarię

Zadzwoń: +48 502 574 645
Chętnie odpowiemy na Twoje pytania!

Niniejsza strona używa plików cookies. Klikając "Akceptuję" lub korzystając dalej z serwisu, wyrażają Państwo zgodę na politykę cookies Kancelarii Adwokackiej Adwokat Pauliny Goliszek.

Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronach: polityka cookies oraz polityka prywatności.